sobota, 20 grudnia 2014

'W miłości trzeba być szczerym' ~ Fedemiła. ♥ +18

Tytuł: 'W miłości trzeba być szczerym'
Autorka: Rebeca. <3
Para: Fedemiła (Federico & Ludmiła) Diecesca (Diego & Francesca) itp.
Ograniczenia wiekowe: +18
Rodzi: Dramat/Romans (lekko zboczone*)



~♥~

Pewnego dnia urodziła się z łona Clary Ferro - Francesca Ferro. Była śliczną, dobrą, miłą, pomocną osobą. Pewnego dnia zmarła jej matka. Po tym zdarzeniu Francesca zmieniła się. Z dobrej osoby na złą, arogancką, samolubną osobę. Francesca miała też siostrę - Ludmiłę Ferro. Od różnienia od Fran, Lu była złą osobą od urodzenia. 
*** 
Pewnego razu w parku ,Azula' na ławkę usiadła pewna dziewczyna. Wyjęła z torebki telefon i zadzwoniła. 
- Feduś ? - spytała i poprawiła fryzurę. 
- Fran ? Co chciałaś ? - odpowiedział głos w słuchawce. 
- Zerwałeś już z Ludmiłą ? - warknęła Francesca. Z całego serca nie nawiedziła Ludmiły i od zawsze robiła jej na złość. 
- Francesca ! Mówiłem ci ,że się z nią spotkam dzisiaj po szkole ! - odpowiedział wnerwiony Federico. Był tak zły jak siostry Ferro. Uwielbiał wszystkich krzywdzić i sprawiać ból. Niektórzy znają go jako "Gwałciciel". 
- Trzymam cię za słowo ,bo inaczej ja ci coś zerwę ! - wrzasknęła Francesca. Mimo ,że Fran była dziewczyną Federica traktowała go jak śmiecia z wzajemnością. Ludmiła też chodziła z Federicem i Fran o tym wiedziała, ale nie przeszkadzało jej to ,bo wiedziała ,że to związek bez miłości. Dlatego też wykorzystała to do zrobienia przykrości jej własnej siostrze. 
- Ogarnij się ! - odpowiedział Federico. 
- Dobra, dobra. Ale jeśli coś zchrzanisz... - zagroziła mu. 
- Dobra. Ale po sexie ! Ludmiła ma takie jędrne pośladki i cycki. - powiedział chłopak i przypomniał sobie sceny z pierwszego ich stosunku. 
- Wal się! Też mam cycki i tyłek ! - krzyknęła Francesca zdenerwowana. Zawsze uważała się za sexowną osobę. 
- Zazdrośnica ! - powiedział na pożegnanie Federico i się rozłączył. Francesca zdenerwowana się. Wstała z ławki i skierowała się w stronę domu. 
*** 
- A więc to tak ? - pomyślała Ludmiła - Jaka ta Fran głupia ! Myśli ,że jej nie śledzę ! - dokończyła myśl blondynka. Z jednej strony była trochę tym zdziwiona ,a z innej szczęśliwa. 
- Skoro tak to ma się potoczyć... - pomyślała Ludmiła i poszła do swojego kolegi - Leona Verdasa. 
Kiedy doszła zapukała do drzwi. Otworzył jej Leon. 
- Czego ? - warknął Leon. Był pół nagi więc domyśliłam się ,że jest w trakcie stosunku. 
- Przyjdę o osiemnastej. - powiedziała dziewczyna i odeszła. Bardzo lubiła Leona. Zawsze był pomocny i szczery. 
Blondynka odwróciła się i poszła do domu. 
*** 
Po szkole Federico nie wiedział co robić. Czy zerwać z Lu czy nie ? Szczerze mówiąc nie miało dla niego znaczenia z kim chodzi. Po chwili postanowił pójść do Ludmiły i zostawił ich związek losu... 
Kiedy Federico już doszedł zapukał. Otworzyła mu Ludmiła. 
- Och... Federico. - powiedziała uwodzącym głosem. 
- Ludmiła. Nawet nie iwesz jak jestem napalony. - powiedział, chwycił Ludmiłę i zaniósł na górę. 
Na górze położył ją na łóżku. 
Zdjął bluzk, spodnie i położył się na Ludmile. 
- Matko Boska! Jak mi tego brakowało ! - krzyknął Federico. 
Ludmiła uśmiechnęła się i zdięła brunetowi majtki. 
Federico zrobił to inaczej... 
Najpierw zdjął Ludmiłę bluzkę. Pod nią zobaczył czerwony biustonosz. Bardzo go to napaliło. 
- Mhmmmm. - powiedział i go odpiął, zdiął i wyrzucił.
Po chwili zaczął macać piersi dziewczyny i je namiętnie całować. 
Po niecałych pięciu minutach zaczął całować jej brzuch i zjechał na dół. Jego przeszkodą stały się spodnie Ludmiły. Federico rozpiął jej rozporek i zdjął jej spodnie. Po minucie zdjął jej różowe majteczki z napisem "I'm sexy". 
I zaczął obmacywać jej ciało. 
Potem Ludmiła wpiła sie w niego i namiętnie się całowali... 
*** 
W tym czasie czarnowłosa próbowała się dodzwonić do Fede. Niestety... Federico w tym czasie był zajęty. Francesca postanowiła działać. Poczuła ,że nie chce Federica. Więc poszła do swojego przyjaciela, Diego. Pomyślała ,że jest ładny i to jej wystarczało... 

Kiedy była juz przy drzwiach zapukała i otworzył jej Diego. 
- Fran ?! - zapytał zdziwiony. 
- Chcesz ze mną chodzić ? - zapytała oschle. 
- Tak. - powiedział krótko, poczym przyciągnął Francescę do siebie i namiętnie pocałował. Wtedy Fran zrozumiała ,że od początku podobała się Diegu. 
- Wchodź. - powiedział uprzejmie brunet i weszli do jego domu. Czarno-włosa kiedy miasta mu fajnego chłopaka postanowiła kolejny raz zadzwonić do Federica i o wszystkim mu powiedzieć. Wyjęła więc komórkę i zadzwoniła do niego. 
- Zrywam z tobą. - powiedziała krótko 
- Ja z tobą też. 
- Okej. Jesteś teraz z Ludmiłą ? 
- Tak. A ty ? 
- Z Diegiem. - zaśmiała się - on ma większego... 
- A ja o ciele Ludmiły powiedziałem już swoje. - powiedział na pożegnanie i się rozłączył. 
*** 
Ludmiła pożegnała się z Federicem i powiedziała mże musi iść, po czym poszła do Leona. 
Zapukała do drzwi. 
Otworzył Ludmile Leon. 
- O czym chciałaś pogadać ? - zapytał zimno 
- Masz rozbić związek Diega i Francescy. 
- Po co ? 
- Chcę jej sprawić ból. 
- Jeśli tak to wchodzą w to. - powiedział na koniec. 
- Okej. 
- Ludmiła. Chcesz spędzić u mnie noc ? - zapytał Leon i włożył rękę pod spódnice i majtki Ludmiły po czym pogłaskał jej czułe miejsce. 
- Z wielką chęcią. - powiedziała. Wiedziała ,że zdradza Federica ,ale chciała się zabawić. 
Leon jak usłyszał odpowiedź wziął blondynkę na ręce i położył delikatnie na zielonym łóżku. 
Zdjął jej delikatnie bluzkę i spódniczkę. Ludmiła uśmiechneła się i zdjęła Leonowi bluzkę i spodnie. 
Oboje mieli na sobie tylko bieliznę. Leon był delikatniejszy od Federica. 
Chłopak rozpiął stanik dziewczyny i pogłaskał ją po piersiach. Zdjął majtki i pocałował ją w policzek. Lu zdjęła mu majtki i rozczochrała fryz. 
Po chwili Leon przyciągnął blondynkę tak blisko jak się dało i namiętnie ją pocałował. Kiedy ich usta były blisko siebie Ludmiła nagle wstała i zaczęła płakać. 
- Co ja robię ?! - pomyślała. 
- Ludmiło! - warknął Leon. Teraz już nie chciał sexu. Chciał zrobić to brutalnie. Więc podniusł dziewczynę i rzucił twardo na łóżko. Wpił się w nią i zaczął ją macać gdzie się tylko dało. Ludmiła zaczeła płakać. 
- Przestań! To boli! - krzyczała ,ale chłopak czym więcej blondynka krzyczała tym był brutalniejszy. Po chwili Ludmiła spoliczkował a go. On na chwilę przestał. 
- Uderzyłaś mnie ? - zapytał zdziwiony i mocno uderzył Ludmiłę w brzuch. Zaczął jej krwawić. Leona to bawiło. Zaczął teraz bić i wpijać się w swoją ofiarę.
Leon widząc ,że ofiara się poddaje zaśmiał się i zaczął bić ją po piersiach i rozciągać czułe miejsce. 
Po chwili gdy zobaczył ,że Ludmiła już wogule nie ma siły i ,że jest cała opkrwawiona wziął ją na ręce zaniósł do łazienki i włożył ją do wanny. 
- Myj się ! - rozkazał 
- Wyjdź. - oparła na to Ludmila 
- I tak cie nago widziałem. - powiedział na koniec i zamknął od środka drzwi łazienkowe. 
Ludmiła malała sobie wody i się umyła. 

Kiedy była juz w szlafroku zapytała: 
- Co się ze mną stanie ? 
- Będę cię dawać moim kolegom. Jedna godzina gwałtu tysiąc dla mnie. - powiedział brunet i się uśmiechnął. 
- Nie. - szepnęła Ludmiła z płaczem. Leona to nie obchodziło. Wziął ją na ręce i położył na łóżko ,gdzie wcześniej ją zgwałcił. Zamknął drzwi od środka i się zaśmiał. - Śpij ! 
- Myślałam ,że mi pomożesz... 
*** 
- A co jeśli Lu coś się stało ? Wyszła trzy godziny temu ! Jest dwudziesta trzecia ! - powiedziała Francesca martwiącym się tonem. 
- Od kiedy sie tak martwisz Ludmiłą ? - zapytał zdziwiony Diego. 
- To moja siostrzyczka... Trzeba iść na komisariat! - krzyknęła Francesca i wstała - Idziesz ze mną ? 
Diego wstał i wziął klucze od domu. Było widać ,że nie bardzo go to obchodzi... 
Kiedy doszli na komisariat zobaczyli policjanta: 
- Dzień Dobry. Moja siostra zaginęła. - powiedziała Francesca i wyjęła z torebki telefon - O to jej zdjęcie. - pokazała 
- Okej. - powiedział oschle policjant i odszedł. 
- Możemy już iść ? - zapytał Diego. 
- Tak. - powiedziała krótko czarno-włosa i wrócili do domu. 
- A może coś się jej stało ? - zapytała zmartwiona 
- Spokojnie. Policja się tym zajmie... 
*** 
Kiedy blondynka się obudziła zobaczyła ,że jest naga.
- Proszę. Nie. - powiedziała słabo. 
- Hahahhj. Dzisiaj przyjdzie pierwszy chłopak na pięć godzin. - powiedział i się zaśmiał. - Znajdź coś w szafie. Są tam sexowne ciuszki. - powiedział i się zaśmiał. 
- Nie ! - wrzaskneła Ludmiła. Chłopaka to trochę wnerwiło. 
- Co ?! 
- Nie. 
Leon usiadł na Ludmiłę i zaczął ją brutalnie macać. 
- Aaaa! Nie. Proszę, boli. - zaczeła płakać 
- A będziesz grzeczna ? 
- Będę. 
To załóż ubranie. Ma być sexowne i czerwone. - powiedział i usiadł na fotelu przy łóżku. Kiedy dziewczyna sięgała do szafy i stała odwrócona Leon dał jej klapsa. 
- Haha ahhaha - zaśmiał się i dał jej jeszcze parę. 
- Zostaw mnie! - wrzasknęła 
- Chcesz do łóżka ? Tak czy tak wieczorem się po liczymy. - powiedział i ostrzał jak zakłada krótką czerwoną bluzkę i czarne jinsy. Uśmiechnął się i pomacał jej cycki. 
- Weś przestań. - powiedziała i poszła z nim pod dom jakiegoś chłopaka. Leon wziął od niego forse, pogadał i zostawił ją z nim sam na sam. 
- Jak cię zwą ? - zapytał ją. 
- Ludmiła. 
- Nazywam się Marco. 
- Ładny jesteś. 
- Do łóżka. - rozkazał ,a Ludmiła już dobrze wiedziała co się stanie dalej... 
Dziewczyna położyła sie na łóżku. 
Chłopak szybko ją rozebrał i szyderczo się zaśmiał. Mocno się w nią wpił. Ludmiłę bardzo to bolało. Cierpiała. A Marca to bawiło. Po chwili wziął jej cycki i mocno macał, wyciągał je... Bawił się nimi. 
- Boli ? - zapytał przez śmiech 
Na to blondynka odpowiedziała gorzkim płaczem. 
Teraz Marco zaczął rozciągać jej czułe miejsce. Wyciągał je i bił. Ludmiła mocno płakała, ale na nic. Marco zaczął ją wszędzie obmacywać i całować. 
- Dość. - poiwiedziała cicho. 
- Jest godzina trzecia ,a będziesz u mnie do szóstej. 
- Nie. - powiedziała słabo. 
- Tak, tak. - zaśmiał się. 
Teraz mocno zaczął ją uderzać po twarzy. Oboje płakali. Tylko ,że Marco ze śmiechu ,a Ludmiła z bólu. Po chwili Marco przestał. 
- Koniec ? - zapytała z nadzieja blondynka. 
- Nie ma mowy. Masz się położyć na brzuchu. 
Ludmiła odwróciła się ,a Marco zaczął obmacywac jej pośladki. Bił ją po nogach i plecach i tak przez godzinę. Potem wrócili do pierwszej pozycji. Nagle usłyszali pukanie. Marco wziął ja na ręce i zaniósł do drzewi. 
- Dzięki. Jest mega sexi. - odwrócił się do Leona widząc go. - Szkoda ,że to już koniec. 
Leon uśmiechnąl się i założył Ludmile ubranie. 
- Okej. Pa. - pożegnali się. 
- Ile jeszcze gwałtów przede mną ? - zapytała ledwo dziewczyna. Była padnięta i cała okrwawiona tak jak wcześniej. 
- Jeszcze trzy. Czyli razem będzie pięć gwałtów. - powiedział i się uśmiechnął. 
- Co teraz ? 
- Spędzisz miło dzień ,a na koniec znów gwałt. Jutro dwa gwałty i będziesz wolna. 
- Czemu akurat ja ? 
- Gdybyś wtedy dała sie pocałować na tym ,by się skończyło. - powiedział i poprawił fryzurę. 
- Ja już nie chcę. - powiedziała i rozpłakała się. Niezrozumiała co takiego złego zrobiła. Czy to wszystko co złego zrobiła teraz się na niej odbiło ? 
- Jeszcze jeden ze mną i dwa z Alexem. 
Dziewczyna odetchnęła. Była bardzo obolała i smutna. 
- Gdybym była dobrą dziewczyną i nie zdradziła Fede, miała bym spokój. - pomyślała. Kiedy doszli do domu Leon włączył jej telewizor i zamknął drzwi i okna na klucz. 
- Jak stąd uciec ?! - myślała Ludmiła. Miała dość. Dopiero teraz zrozumiała jak bardzo kocha Federica i Francescę. Wzięła lampe uderzyła nią w okno i wyskoczyła. Pobiegła do domu. 
*** 
Nagle Francesca i Diego usłyszeli pukanie. Zeszli na dół i otworzyli drzwi. 
- Ludmiła ?! - zapytali zdziwieni. Blondynka zaczęła płakać ze szczęścia i przytulia ich oboje. 
- Gdzie Federico ? - zapytała Ludmiła. 
- Niewiem. Ale co ci sie stało ? Gdzie byłaś ?! - krzyknął Diego. Ludmiła weszła do domu i usiadła na krześle. 
- Zostałam zgwałcona. Przeżyłam dwa gwałty. - powiedziała i przeszedł ją dreszcz. 
- Przez kogo ?! 
- Przez Leona i jego kolegę... 
Diego przycianął Fran do siebie i szepnął cicho. 
- Trzeba wezwać policje. 
- Okej. 
Diego zadzwonił po policje. W tym czasie Francesca podeszła do siostry. 
- Przepraszam ,że byłam dla ciebie niemiła. 
- Ja też. Przez to co się stało zrozumiałam jak bardzo cię kocham... 

*5 lat temu* 
*Ludmiła~ 
Jestem teraz z moją rodziną, - z Federicem, Fran, Diego i moimi córeczkami. Urodziły mi się bliźniaczki. - Diana i Tiana. Wszystko jest dobrze. Przynajmniej u mnie... Leon i Marco są w więzieniu. Ostatnio dostałam od Leona list. 
"Jesteś mega sexowna. Jak się znów spotkamy powtórzę wszystko." Ciągle się tego boje. Przecież on wychodzi już za dwa miesiące... I co teraz będzie...? 

Dowiecie się jeszcze...


wtorek, 2 grudnia 2014

Notka oorganizacyjnaaa. ;d

Hey.! <3
Podoba wam się pierwszy os.?
Kolejny pojawi się jutro ,albo w czwartek.
Zobacze jak się wyrobie. ;d
Tak, wogule podobał wam się ?
A wogule czytaliście.? xD
Okej. Takie jeszcze pytanko.:
1. Ktoś wgl odwiedza mnie.?



PS.
Składajcie zamówienia na os'y.! <3
Teraz pisze o Diecesce, ale powiem ,że ta historia będzie od 10 lat. :-*
To na razie tyle.
Teraz biorę się za os'a.
Może wcześniej Diana coś napisze.! <3


PS. PS.
Ustaliłyśmy z Dianą ,że od dziś ona pisze os'y +18,
a ja bez ograniczeń wiekowych. Podoba wam się pomysł ?
Oczywiście ja Rebeca będę wpisy dodawać częściej,
ale do tego jeszcze może wrócimy kiedy indziej...


Okej. <3
Czekajcie na os'y. :d



Rebeca. <3

'Po jednym dniu nie można sie zakochać!' ~ Leonetta. ♥ +18

Tytuł: 'Po jednym dniu nie można się zakochać!'
Autorka: Diana. <3
Para: Leonetta (Leon & Violetta)
Ograniczenia wiekowe: +18
Rodzaj: Dramat/Romans (lekko zboczone. *)




~•~

*Violetta*

Rozmowa*
Ja: Valeria?
Valeria: Tak słucham?
Ja: Tak tęskniłam!
V: O co ci chodzi?
J: Zgadnij gdzie jestem.!
V: W swoim Lod Angeles? A może w Nowym Yorku! Nie!
W Hollywood, albo w Bollywood!
J: Nie! Jestem w domu! W Buenos Aires!
V: Gdzie dokładnie?
J: W ogrodzie!
V: Moim?
J: Twoim!
V: Na ulicy Madulmańskiej?!
J: Tak, a co?
V: Jak tam weszłaś?
J: Przez furtkę.
V: To lepiej z tamtąd uciekaj!
J: Czemu?
V: Dwa lata temu się z tamtą przeprowadziliśmy. Ja do
jednego domu z moim chłopakiem,a rodziece do jednego.
J: Okej. Muszę kończyć.

Nagle wyszedł z domu jakiś chłopak.

- Ej, co ty za jedna?
- Oh, Eeeee, ja pomyliłam mieszkania, domy...
- Na pewno. Za kare idziesz do mnie do domu.
- A nie wezwiesz policji?
- Nie.

Kiedy weszliśmy do domu , nieznajomy usiadł na wersalce.

- Czego chcesz? - zapytałam
- Tego co każdy chłopak.
- Nie! Wychodzę!
- Nie ma mowy ślicznotko!
- Dobra, zostanę. Ale tylko do jutra...

*Leon*

- Oszalałaś?! - krzyknąłem
- Zostajesz tu... Ale na zawsze !
- Co?! Nie!
- Tak, tak buźko !
- Nie! Nie rób mi tego!
- Cicho! I już do pokoju !
- Ja się nie godzę na to!!!
- Marsz do pokoju!
- Dobrze...

Ta Violetka jest taka słodka.

- A do jakiego pokoju mam iść?
- Najpierw do łazienki.
- Okej.

*Viola*
Nienawidzę go!

Kiedy poszłam do łazienki zobaczyłam raj...

Po chwili wszedł Leon.

- Rozbieraj się ! - krzyknął
- Co?! Nie!

*Leon*
- Jak to?!

Bardzo mnie to oburzyło.
Czemu się mnie nie słucha?!
Byłem tak wnerwiony ,że...

*Viola*

Nagle Leon zdjął mi... bluzkę !
A później stanik, spódnice, majtki, skarpetki... i byłam naga...

*Leon*

- Haha, to mi się podoba - powiedziałem



*Violetta*
-Debilu.! - krzyknęłam - zboku, Dupko.!
- Wyglądasz sexy, jeśli cię to pocieszy. - powiedział
- Przymknij sie i sam się rozbierz. - powiedziałem ironicznie.
- Okej, ale w pokoju! - powiedział i zaniósł mnie do sypialni.
Było tam skocznie położył Siena mnie i zaczął mnie namiętnie całować.
- Przestań! - krzyczałam, iż mimo ,że było to przyjemne...
Nagle zaczął ssać moje piersi.
- Z boku!
- Słuchaj mała, sexowna, laluniu. Stąd nie ma wyjścia. - powiedział ,a ja ze złości zdjełam mu bluzkę, spodnie i majtki.
Po chwili byliśmy razem nadzy.
- No i to mi się podoba - powiedziałam ,ze śmiechem.
- Mi też powiedział. - i zaczął wkładać palce w moje czułe miejsce. Bawił się nim jak zabwką. Nie podobało mi się to więc zabrałam się za jego czułe miejsce i je całowałam i macałam.
- Ejejej. To nietknięty przez nikogo okaz. - powiedziałam i bawiliśmy sie razem. Lecz nagle przestaliśmy.
- Koniec? - zapytałam z zawodem
- Nie. - i zaczął się tym razem bawić moim tyłkiem.
- Jaka ty masz jędrną i sexowną pupcię. - zaśmiał sie i mi ją całował.
- A ja wyjełam ręce i znów bawiłam się jego siusiorkiem.
- Violetta, ty... - rzekł i zaczął mi całowoć moją cipke. 
- Leosiu... - odrzekłam i zaczełam robić ruchy sexu. 

*Leon*
Ale ona ma fajna cipke i cycki. Takie jędrne.
- Violetta teraz ty masz przewagę. - powiedziałem ,a ona zaraz po tym zaczęła bawić się moim siusiorem.

- Dobra, koniec. - powiedziała
- Co?! Czemu?!
- Ponieważ bez randki nie ma dzieci!

*Violetta*
Wstałam, ubrałam się i popatrzałam na szybę.
- Pada.
- Super! Mam więc pomysł. - powiedział Leon.
- Jaki?
- Załóż moje kalosze i grubą kurtkę z kapturem i szalik. Jak to zrobisz przyjdź do łazienki. - powiedział, a ja zeszłam na dół i otworzyłam pierwszą z brzegu szafę. Tam znalazłam to o czym mówił Leon.
Ubrałam się i poszłam do łazienki. Tam czekał już na mnie ubrany Leon.
- I co teraz? - zapytałam
- Na dwór. Zejdziesz drzwiami czy oknem? - zapytał.
- A ty?
- Oknem, a ty?
- Też. Pójdę za tobą wszędzie. 
Wyjrzałam za okno. Było chyba z sześć metrów, od dołu.
- Jak zejdziemy? 
- Zjedziemy na linie.
Mówiąc to zjechał bo cienkim sznurku, i już był na dole.
- Diego, boje się.
- Jak by co, złapię cię.
- Okej!
Nagle poczułam ,że spadam...
- Aaaaaaaaaaaaaaaa! - i zamknełam oczy. 
Kiedy je otworzyłam zobaczyłam ,że Leon trzyma mnie na rękach.
- Dziękuje. - powiedziałem i poszliśmy.
Szliśmy jakieś 2 kilometry. Kiedy jednak doszliśmy nie żałowałam tego, ile przeszliśmy
Trafiliśmy na piękną łąke. Leon usiadł, a ja się do niego dosiadłam.
Nagle poczułam potrzebę przytulenia się do niego. 
 Kiedy byliśmy już w siebie w tuleni było idealnie.
- Kocham Cię. - powiedział Leon i zaczęliśmy namiętnie się całować.

Kiedy skończyliśmy zapytał.:
- Podoba się randka?
- Tak. 
- Chcesz ze mną chodzić?
- Tak.
- Kochasz mnie?
- Niewiem.
- Jak to?
- Nigdy w taki sposób chłopaka nie poznałam...
- Ale dobrze ,że poznałaś.
- Może.
- Czyli co?
- Chcę być z tobą ,ale na razie nie będzie sexu. Przepraszam.
- Nie jestem z tobą dla sexu.
- A dlaczego?
- Bo cię kocham.
- Nie możesz mnie kochać. Prawie wogule mnie nie znasz.
- Nie?
- Nie.
- Masz na imię Violetta. Masz 18 lat. Nie lubisz mandarynek. Twój Ulubiony kolor to Fioletowy. Masz siostrę Valerię,której nie lubię, i która kiedyś mieszkała tam gdzie ja teraz...
- Może mnie znasz ,ale skąd?
- Jak mówię do cb Violetta reagujesz, wypadł ci paszport. Słyszalm jak Valeria mówi ,że ich nie lubisz i masz fioletowe końcówki, a Valerie znam.
- No dobra... Ale ja cię nie znam Leon.
- Mam na imię Leon. Mam 20 lat. Ulubiony kolor zielony. Lubię maliny i lato. Mam braci, Marca, Federica i Diega.
- Ale... potrzebujemy lat ,aby się znać, dobrze... 
- Aby się w sb zakochać wystarczało 30 min.
- No ale... Ale.. Ale...
- Ale co?
- Ja ma rodzinę ,która się o mnie martwi... I... I..
- Violetta, będzie dobrze. Zobaczysz.
- Tak? 
- Tak.
- Wracamy?
- Okej, ale schodami.
- Pewnie ,że schodami! Nie lubię tamtej liny!
- Hahah. Fajna jesteś.
- Dzięki.

Jak wróciliśmy usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy co lubimy itp.
Leona, bardzo kocham... Ale się boję, ale jak ja mu mam to powiedzieć?!
Jak skończyliśmy rozmawiać włączyliśmy telewizor.
Leciał akurat "Parc Jurassic". Po chwili poczułam głód.
- Jestem głodna Diego... Eeee, Leon.
- Jaki Diego?
- Mój kuzyn...
- Niech ci będzie - po tych słowach wstał i podszedł do lodówki.
- Co chcesz?
- Umiesz robić kanapki?
- A może chcesz kanpke z nutellą?
- Okej.
- To poczekaj chwilę.

Po chwili podał mi kanapki ,a ja zaczełam jeść.
- Smacznego.
- Dziękuje, Leon.
- Znasz Diega Verdasa?
- Tak, znam.
- Jak go poznałaś?
- Kolega ze szkoły. Był moim najlepszym przyjacielem. Chodziliśmy razem na lody, uczyliśmy się razem... I odkrywaliśmy świat. Po jakimś czasie powiedział mi ,że mu się znudziałam. Byłam na niego wściekła. Potem żałował, przepraszał. Ale ja nie ulegałam... Od tamtej pory już nie rozmawiamy...
- Zostawił cię?
- Tak.
- Dlatego się boisz?
- Tak...
- Jesteśmy inni!
- Ale rodzeństwem.
- I co z tego?! Ty też z Val jesteście inne!
- A a ty jak poznałeś Valerie?
- Byliśmy kiedyś razem.
- Co?!
- Ale z nią zerwałem.
- Co?!
- Ona tego chciała.
- Co?!?!
-Co?
 - Kochałeś ją?
- Nie.
- A wiesz z kim jest teraz Diego?
- Tak.
- Z Valeria.
- Wiem.

Nagle, poczułam ,że zrobiło się dziwnie...

- Chodź. - powiedziałam.
- Gdzie?!
- Spać.
- Razem?
- Tak.
- Chcę mi się spać.
- Okej. Pójdźmy spać.
- Masz dużą wanne?
- Przecież ją widziałas. Ale jest duża.
- Na dwie osoby?
- Nawet na pięć.
- To chodź. Umyjemy się razem.
- Violetta? 
- Tak?
- To ty?
- Chce mi się spać.
- Okej. Weź piżamę i czekaj w wannie. Ubrania położ na muszli.
- A ty?
- Wezmę dla nas  kapcie po kąpieli.
- Okej. - i poszłam. Leon jest taki opiekuńczy...kiedy wzięłam piżame poszłam do łazienki i nalałam wodę.
- Już jestem. - powiedział Leon i zamknął drzwi.
- Rozbierany się już?
- Tak.
I zaczęliśmy sie rozbierać. Kiedy byliśmy już nadzy weszliśmy do wanny.
Było pełno piany i śmiechu.
Nagle poczułam ,że ręka Leona, pod wodą zaczyna szukać mojego czułego miejsca.
Ja chwyciłam jego rękę i włożyłam do mojej cipci.
- Ja też mogę? - zapytałam
- Pewnie.
Oczywiście ja od razu znalazłam jego siusiorka. Wanna była tak duża i tak głęboka i... było tyle wody ,że się wylewała... Więc się przytuliliśmy.
Jak wyszliśmy z wanny i byliśmy już w ręcznikach zaczęliśmy rzucać się pianą. 
- Hahah! Przestał! - krzyknełam
- Sama przestań! Hahah
Jak slkończylismy bitwę ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do łóżka.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
I zasnełam...

*Następny Dzień*
Jak wstałam Leona nie było w łóżku.
Zeszłam wiec na duł.
Tam zobaczyłam Leona ,który robił śniadanie.
- Dzień Doberek. - powiedziałam z uśmiechem
- Cześć. - powiedział
- Co robisz? 
- Śniadanie.
- A co na śniadanie? 
- Kupiłem jogurt naturalny i 3 świeże bułki przed chwilą.  Teraz przygotowuje bułki z nutellą i jogurt. Chcesz coś innego?
- Może być. A co do picia?
- Nestlé.
- Super. To poczekam przy stole. 
- Okej.

Kiedy usiadłam na krześle  zaniepokoiło mnie to ,że Leon jest taki jakiś... poważniejszy? Może źle się czuje? 

- Leoś, w porządku?
- Tak, tylko głodny jestem.

Kiedy Leon przyniósł śniadanie uśmiechnął się.
- Smacznego. - powiedział
- Smacznego. - powiedziałam i zaczełam jeść tak jak i on.
Kiedy zjedliśmy wyjrzałam przez okno. 
- Leon! Pada śnieg!
- Co?!
- Tak! Chodźmy! Na dwór!
- Okej. Tylko pozmywam naczynia.
- Daj. Ja to zrobię, ja jestem panią tego domu.
- Hahah. Dobra. A ja poszukam zimowych kurtek itp.

Kiedy już pozmywałam usiadłam i w tej samej chwili przyszedł Leon z butami, skarpetami, spodniami, kurtkami, szalikami, czapkami...
- Nie za dużo? - zapytałam.
- Nie. Jeszcze zmarźniesz!

Po chwili byliśmy już ubrani.
- Wychodzimy?
- Wychodzimy!

I wyszliśmy.
Zamurowało nas.
Przed naszym domem stała policja.
- Leon?
- Violetta, wracaj do domu, już! 

- Nie ruszać się! - krzyknął policjant ,a ja uciekłam.
Nagle usłyszałam strzelanie.
Obejrzałam się ,Leon został trafiony.
Szybko do niego pobiegłam i zadzwoniłam po karetkę.
A policja uciekła i odjechała.
Zaczełam płakać. 
Pojechałam z Leonem do szpitala.
Okazało się ,że był chory na ciężką chorobę.

Kiedy pielęgniarki zostawiły nas samych znów zaczełam płakać.

- Leon, to ja tu powinnam leżeć. Nie ty.
- Jestem tu z dwóch powodów. Przez tą ciężką chorobę przeżyje.
- Jak to?
- Miałem guza.
- Ja też...
- Nie takiego guza. Akurat mnie w niego postrzelony i pękł. Dzięki temu przeżyje.
- I będziemy razem na zawsze...

*3 lata później*
Leon jest już zdrowy. Mamy razem wspaniałych bliźniaków. Nazwaliśmy ich Marco i Federico. , to nie n wszystko. Znów jestem w ciąży. Tym razem dziewczynka. Będzie miała na imię Valeria. A jeśli chodzi o Marca Federica i Valerie... Ostatnio byli na naszym ślubie. Był też Diego. Pogodziłam się z nim... A jeśli chodzi o tą policje... Wcale to nie była policja tylko bandyci. Leon od razu to wyczuł.
Teraz żyjemy sobie razem i szczęśliwie...





~•~


Diana. <3