Autorka: Diana. <3
Para: Leonetta (Leon & Violetta)
Ograniczenia wiekowe: +18
Rodzaj: Dramat/Romans (lekko zboczone. *)
*Violetta*
Rozmowa*
Ja: Valeria?
Valeria: Tak słucham?
Ja: Tak tęskniłam!
V: O co ci chodzi?
J: Zgadnij gdzie jestem.!
V: W swoim Lod Angeles? A może w Nowym Yorku! Nie!
W Hollywood, albo w Bollywood!
J: Nie! Jestem w domu! W Buenos Aires!
V: Gdzie dokładnie?
J: W ogrodzie!
V: Moim?
J: Twoim!
V: Na ulicy Madulmańskiej?!
J: Tak, a co?
V: Jak tam weszłaś?
J: Przez furtkę.
V: To lepiej z tamtąd uciekaj!
J: Czemu?
V: Dwa lata temu się z tamtą przeprowadziliśmy. Ja do
jednego domu z moim chłopakiem,a rodziece do jednego.
J: Okej. Muszę kończyć.
Nagle wyszedł z domu jakiś chłopak.
- Ej, co ty za jedna?
- Oh, Eeeee, ja pomyliłam mieszkania, domy...
- Na pewno. Za kare idziesz do mnie do domu.
- A nie wezwiesz policji?
- Nie.
Kiedy weszliśmy do domu , nieznajomy usiadł na wersalce.
- Czego chcesz? - zapytałam
- Tego co każdy chłopak.
- Nie! Wychodzę!
- Nie ma mowy ślicznotko!
- Dobra, zostanę. Ale tylko do jutra...
*Leon*
- Oszalałaś?! - krzyknąłem
- Zostajesz tu... Ale na zawsze !
- Co?! Nie!
- Tak, tak buźko !
- Nie! Nie rób mi tego!
- Cicho! I już do pokoju !
- Ja się nie godzę na to!!!
- Marsz do pokoju!
- Dobrze...
Ta Violetka jest taka słodka.
- A do jakiego pokoju mam iść?
- Najpierw do łazienki.
- Okej.
*Viola*
Nienawidzę go!
Kiedy poszłam do łazienki zobaczyłam raj...
Po chwili wszedł Leon.
- Rozbieraj się ! - krzyknął
- Co?! Nie!
*Leon*
- Jak to?!
Bardzo mnie to oburzyło.
Czemu się mnie nie słucha?!
Byłem tak wnerwiony ,że...
*Viola*
Nagle Leon zdjął mi... bluzkę !
A później stanik, spódnice, majtki, skarpetki... i byłam naga...
*Leon*
- Haha, to mi się podoba - powiedziałem
*Violetta*
-Debilu.! - krzyknęłam - zboku, Dupko.!
- Wyglądasz sexy, jeśli cię to pocieszy. - powiedział
- Przymknij sie i sam się rozbierz. - powiedziałem ironicznie.
- Okej, ale w pokoju! - powiedział i zaniósł mnie do sypialni.
Było tam skocznie położył Siena mnie i zaczął mnie namiętnie całować.
- Przestań! - krzyczałam, iż mimo ,że było to przyjemne...
Nagle zaczął ssać moje piersi.
- Z boku!
- Słuchaj mała, sexowna, laluniu. Stąd nie ma wyjścia. - powiedział ,a ja ze złości zdjełam mu bluzkę, spodnie i majtki.
Po chwili byliśmy razem nadzy.
- No i to mi się podoba - powiedziałam ,ze śmiechem.
- Mi też powiedział. - i zaczął wkładać palce w moje czułe miejsce. Bawił się nim jak zabwką. Nie podobało mi się to więc zabrałam się za jego czułe miejsce i je całowałam i macałam.
- Ejejej. To nietknięty przez nikogo okaz. - powiedziałam i bawiliśmy sie razem. Lecz nagle przestaliśmy.
- Koniec? - zapytałam z zawodem
- Nie. - i zaczął się tym razem bawić moim tyłkiem.
- Jaka ty masz jędrną i sexowną pupcię. - zaśmiał sie i mi ją całował.
- A ja wyjełam ręce i znów bawiłam się jego siusiorkiem.
- Violetta, ty... - rzekł i zaczął mi całowoć moją cipke.
- Leosiu... - odrzekłam i zaczełam robić ruchy sexu.
*Leon*
Ale ona ma fajna cipke i cycki. Takie jędrne.
- Violetta teraz ty masz przewagę. - powiedziałem ,a ona zaraz po tym zaczęła bawić się moim siusiorem.
- Dobra, koniec. - powiedziała
- Co?! Czemu?!
- Ponieważ bez randki nie ma dzieci!
*Violetta*
Wstałam, ubrałam się i popatrzałam na szybę.
- Pada.
- Super! Mam więc pomysł. - powiedział Leon.
- Jaki?
- Załóż moje kalosze i grubą kurtkę z kapturem i szalik. Jak to zrobisz przyjdź do łazienki. - powiedział, a ja zeszłam na dół i otworzyłam pierwszą z brzegu szafę. Tam znalazłam to o czym mówił Leon.
Ubrałam się i poszłam do łazienki. Tam czekał już na mnie ubrany Leon.
- I co teraz? - zapytałam
- Na dwór. Zejdziesz drzwiami czy oknem? - zapytał.
- A ty?
- Oknem, a ty?
- Też. Pójdę za tobą wszędzie.
Wyjrzałam za okno. Było chyba z sześć metrów, od dołu.
- Jak zejdziemy?
- Zjedziemy na linie.
Mówiąc to zjechał bo cienkim sznurku, i już był na dole.
- Diego, boje się.
- Jak by co, złapię cię.
- Okej!
Nagle poczułam ,że spadam...
- Aaaaaaaaaaaaaaaa! - i zamknełam oczy.
Kiedy je otworzyłam zobaczyłam ,że Leon trzyma mnie na rękach.
- Dziękuje. - powiedziałem i poszliśmy.
Szliśmy jakieś 2 kilometry. Kiedy jednak doszliśmy nie żałowałam tego, ile przeszliśmy
Trafiliśmy na piękną łąke. Leon usiadł, a ja się do niego dosiadłam.
Nagle poczułam potrzebę przytulenia się do niego.
Kiedy byliśmy już w siebie w tuleni było idealnie.
- Kocham Cię. - powiedział Leon i zaczęliśmy namiętnie się całować.
Kiedy skończyliśmy zapytał.:
- Podoba się randka?
- Tak.
- Chcesz ze mną chodzić?
- Tak.
- Kochasz mnie?
- Niewiem.
- Jak to?
- Nigdy w taki sposób chłopaka nie poznałam...
- Ale dobrze ,że poznałaś.
- Może.
- Czyli co?
- Chcę być z tobą ,ale na razie nie będzie sexu. Przepraszam.
- Nie jestem z tobą dla sexu.
- A dlaczego?
- Bo cię kocham.
- Nie możesz mnie kochać. Prawie wogule mnie nie znasz.
- Nie?
- Nie.
- Masz na imię Violetta. Masz 18 lat. Nie lubisz mandarynek. Twój Ulubiony kolor to Fioletowy. Masz siostrę Valerię,której nie lubię, i która kiedyś mieszkała tam gdzie ja teraz...
- Może mnie znasz ,ale skąd?
- Jak mówię do cb Violetta reagujesz, wypadł ci paszport. Słyszalm jak Valeria mówi ,że ich nie lubisz i masz fioletowe końcówki, a Valerie znam.
- No dobra... Ale ja cię nie znam Leon.
- Mam na imię Leon. Mam 20 lat. Ulubiony kolor zielony. Lubię maliny i lato. Mam braci, Marca, Federica i Diega.
- Ale... potrzebujemy lat ,aby się znać, dobrze...
- Aby się w sb zakochać wystarczało 30 min.
- No ale... Ale.. Ale...
- Ale co?
- Ja ma rodzinę ,która się o mnie martwi... I... I..
- Violetta, będzie dobrze. Zobaczysz.
- Tak?
- Tak.
- Wracamy?
- Okej, ale schodami.
- Pewnie ,że schodami! Nie lubię tamtej liny!
- Hahah. Fajna jesteś.
- Dzięki.
Jak wróciliśmy usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy co lubimy itp.
Leona, bardzo kocham... Ale się boję, ale jak ja mu mam to powiedzieć?!
Jak skończyliśmy rozmawiać włączyliśmy telewizor.
Leciał akurat "Parc Jurassic". Po chwili poczułam głód.
- Jestem głodna Diego... Eeee, Leon.
- Jaki Diego?
- Mój kuzyn...
- Niech ci będzie - po tych słowach wstał i podszedł do lodówki.
- Co chcesz?
- Umiesz robić kanapki?
- A może chcesz kanpke z nutellą?
- Okej.
- To poczekaj chwilę.
Po chwili podał mi kanapki ,a ja zaczełam jeść.
- Smacznego.
- Dziękuje, Leon.
- Znasz Diega Verdasa?
- Tak, znam.
- Jak go poznałaś?
- Kolega ze szkoły. Był moim najlepszym przyjacielem. Chodziliśmy razem na lody, uczyliśmy się razem... I odkrywaliśmy świat. Po jakimś czasie powiedział mi ,że mu się znudziałam. Byłam na niego wściekła. Potem żałował, przepraszał. Ale ja nie ulegałam... Od tamtej pory już nie rozmawiamy...
- Zostawił cię?
- Tak.
- Dlatego się boisz?
- Tak...
- Jesteśmy inni!
- Ale rodzeństwem.
- I co z tego?! Ty też z Val jesteście inne!
- A a ty jak poznałeś Valerie?
- Byliśmy kiedyś razem.
- Co?!
- Ale z nią zerwałem.
- Co?!
- Ona tego chciała.
- Co?!?!
-Co?
- Kochałeś ją?
- Nie.
- A wiesz z kim jest teraz Diego?
- Tak.
- Z Valeria.
- Wiem.
Nagle, poczułam ,że zrobiło się dziwnie...
- Chodź. - powiedziałam.
- Gdzie?!
- Spać.
- Razem?
- Tak.
- Chcę mi się spać.
- Okej. Pójdźmy spać.
- Masz dużą wanne?
- Przecież ją widziałas. Ale jest duża.
- Na dwie osoby?
- Nawet na pięć.
- To chodź. Umyjemy się razem.
- Violetta?
- Tak?
- To ty?
- Chce mi się spać.
- Okej. Weź piżamę i czekaj w wannie. Ubrania położ na muszli.
- A ty?
- Wezmę dla nas kapcie po kąpieli.
- Okej. - i poszłam. Leon jest taki opiekuńczy...kiedy wzięłam piżame poszłam do łazienki i nalałam wodę.
- Już jestem. - powiedział Leon i zamknął drzwi.
- Rozbierany się już?
- Tak.
I zaczęliśmy sie rozbierać. Kiedy byliśmy już nadzy weszliśmy do wanny.
Było pełno piany i śmiechu.
Nagle poczułam ,że ręka Leona, pod wodą zaczyna szukać mojego czułego miejsca.
Ja chwyciłam jego rękę i włożyłam do mojej cipci.
- Ja też mogę? - zapytałam
- Pewnie.
Oczywiście ja od razu znalazłam jego siusiorka. Wanna była tak duża i tak głęboka i... było tyle wody ,że się wylewała... Więc się przytuliliśmy.
Jak wyszliśmy z wanny i byliśmy już w ręcznikach zaczęliśmy rzucać się pianą.
- Hahah! Przestał! - krzyknełam
- Sama przestań! Hahah
Jak slkończylismy bitwę ubraliśmy się w piżamy i poszliśmy do łóżka.
- Dobranoc.
- Dobranoc.
I zasnełam...
*Następny Dzień*
Jak wstałam Leona nie było w łóżku.
Zeszłam wiec na duł.
Tam zobaczyłam Leona ,który robił śniadanie.
- Dzień Doberek. - powiedziałam z uśmiechem
- Cześć. - powiedział
- Co robisz?
- Śniadanie.
- A co na śniadanie?
- Kupiłem jogurt naturalny i 3 świeże bułki przed chwilą. Teraz przygotowuje bułki z nutellą i jogurt. Chcesz coś innego?
- Może być. A co do picia?
- Nestlé.
- Super. To poczekam przy stole.
- Okej.
Kiedy usiadłam na krześle zaniepokoiło mnie to ,że Leon jest taki jakiś... poważniejszy? Może źle się czuje?
- Leoś, w porządku?
- Tak, tylko głodny jestem.
Kiedy Leon przyniósł śniadanie uśmiechnął się.
- Smacznego. - powiedział
- Smacznego. - powiedziałam i zaczełam jeść tak jak i on.
Kiedy zjedliśmy wyjrzałam przez okno.
- Leon! Pada śnieg!
- Co?!
- Tak! Chodźmy! Na dwór!
- Okej. Tylko pozmywam naczynia.
- Daj. Ja to zrobię, ja jestem panią tego domu.
- Hahah. Dobra. A ja poszukam zimowych kurtek itp.
Kiedy już pozmywałam usiadłam i w tej samej chwili przyszedł Leon z butami, skarpetami, spodniami, kurtkami, szalikami, czapkami...
- Nie za dużo? - zapytałam.
- Nie. Jeszcze zmarźniesz!
Po chwili byliśmy już ubrani.
- Wychodzimy?
- Wychodzimy!
I wyszliśmy.
Zamurowało nas.
Przed naszym domem stała policja.
- Leon?
- Violetta, wracaj do domu, już!
- Nie ruszać się! - krzyknął policjant ,a ja uciekłam.
Nagle usłyszałam strzelanie.
Obejrzałam się ,Leon został trafiony.
Szybko do niego pobiegłam i zadzwoniłam po karetkę.
A policja uciekła i odjechała.
Zaczełam płakać.
Pojechałam z Leonem do szpitala.
Okazało się ,że był chory na ciężką chorobę.
Kiedy pielęgniarki zostawiły nas samych znów zaczełam płakać.
- Leon, to ja tu powinnam leżeć. Nie ty.
- Jestem tu z dwóch powodów. Przez tą ciężką chorobę przeżyje.
- Jak to?
- Miałem guza.
- Ja też...
- Nie takiego guza. Akurat mnie w niego postrzelony i pękł. Dzięki temu przeżyje.
- I będziemy razem na zawsze...
*3 lata później*
Leon jest już zdrowy. Mamy razem wspaniałych bliźniaków. Nazwaliśmy ich Marco i Federico. , to nie n wszystko. Znów jestem w ciąży. Tym razem dziewczynka. Będzie miała na imię Valeria. A jeśli chodzi o Marca Federica i Valerie... Ostatnio byli na naszym ślubie. Był też Diego. Pogodziłam się z nim... A jeśli chodzi o tą policje... Wcale to nie była policja tylko bandyci. Leon od razu to wyczuł.
Teraz żyjemy sobie razem i szczęśliwie...
~•~
Diana. <3

Śliczny
OdpowiedzUsuńZapraszam d o siebie
leonettarodziceiprzyjaciele.blogspot.